Coraz mądrzejsi czy coraz głupsi?

  • Post category:Blog

# 100 tysięcy słów dziennie. I co z tego?

Przeciętny człowiek miał podobno przez całe życie otrzymywać mniej informacji niż mieści jedno wydanie współczesnej gazety. Brzmi świetnie. Problem w tym, że nikt tego rzetelnie nie obliczył.

Wiemy natomiast coś innego. Badacze oszacowali, że już w 2008 roku przeciętny Amerykanin otrzymywał codziennie około 100 tysięcy słów i 34 gigabajty przekazów medialnych. Kontakt z nimi zajmował prawie 12 godzin na dobę.

Czy zatem człowiek XXI wieku wie kilkaset razy więcej niż jego przodkowie?

Nie. Otrzymywanie informacji nie jest jeszcze zdobywaniem wiedzy. Słowo może dotrzeć do ucha i nie zostać usłyszane. Obraz może przemknąć przed oczami, nie pozostawiając żadnego śladu. Możemy przez godzinę przesuwać palcem po ekranie i po chwili nie pamiętać ani jednej rzeczy wartej zapamiętania.

W latach 1960–2005 ilość treści dostępnych amerykańskim gospodarstwom domowym wzrosła niemal dziesięciokrotnie. Czas ich faktycznego odbioru zwiększył się nieznacznie. W 1960 roku na minutę konsumowanej treści przypadały 82 minuty treści dostępnej. W 2005 roku — już 884.

To być może najważniejsza zmiana cywilizacyjna: nie dowiadujemy się proporcjonalnie więcej. Musimy jedynie odrzucać coraz więcej.

Naszym problemem nie jest więc brak informacji. Nie jest nim nawet jej nadmiar — na ten skarżyli się już uczeni starożytni i renesansowi.

Problemem jest pomylenie dostępu do informacji z rozumieniem.

Nigdy wcześniej człowiek nie miał tak łatwego dostępu do wiedzy. I być może nigdy wcześniej nie mógł tak długo pozostawać bezmyślny, mając jednocześnie poczucie, że właśnie się czegoś dowiaduje.